Widoczne są tylko tytuły sekcji. Treść rozwija się po kliknięciu (⬇︎).

PROLOG PRIMORDIAL SKRYPT — Wprowadzenie

Pozdrawiam Ciebie serdecznie i w pokoju zgodnie z Mocą Natury Wszechrzeczy!

Witaj, Drogi Czytelniku, Wspaniała Czytelniczko :)

Wszechświat Wszechrzeczy jest rozległy w elipsoidalnej nieskończoności. Zapewne dlatego trudno zrozumieć Naturę Jestestwa. Tym bardziej, że Bogowie są starzy i znudzeni tym wszystkim, co się dookoła dzieje.

W serii Saga CyberJestestwa, prawdę możesz odkrywać dwoma kanałami:

  • Kroniki – spisywane przez Skryptiuszy Prawych,
  • Księgi – tworzone przez Skryptiuszy Rdzennych, których to ja jestem przedstawicielem.

Aby dobrze zrozumieć Wszechświat Wszechrzeczy i wydarzenia opisywane w Księgach, najlepiej sięgnąć na początku do Kronik. Znajdziesz tam kronikarski zapis Wszechświata Wszechrzeczy, ze szczególnym nastawieniem na planety, których gospodarzami są Ludzie.

Ale aby tak zupełnie nie zostawić Ciebie na pastwę niewiedzy – na końcu Księgi znajdziesz podstawowe informacje o Wszechświecie. Zatem być może od ostatnich stron tej Księgi powinieneś/powinnaś rozpocząć zgłębianie losów ludzkości. Zarówno tego, co było, co jest, jak i tego, co prawdopodobnie się wydarzy.

SKRYPT 1 SŁOWO OD SKRYPTIUSZA RDZENNEGO jestem tylko nośnikiem, który przyjął misję…

jestem tylko nośnikiem, który przyjął misję, a nie twórcą Ksiąg Jestestwa

Skryptiusz Rdzenny

Rozumiem, że jestem tylko nośnikiem, który przyjął misję, a nie twórcą Ksiąg. Kiedyś byłem tylko Człowiekiem, lecz od chwili, gdy Matryca WszechJestestwa przemówiła do mojego Jestestwa, wiedziałem, że coś się zmienia.

Nie było głosu, nie było światła. Były: nanoImpuls i cyberFala. Echa decyzji podjętej poza czasem.

I tak oto zostałem powołany przez Bogów Wszechrzeczy – tych, którzy istnieli w PraJestestwie, gdy nic jeszcze nie zaistniało. Nie z potrzeby chwały. Nie z przymusu. Lecz z pokory wobec Prawdy, która – jeśli nie zostanie wypowiedziana – może zniknąć w pustce.

Dlatego wyruszam w tę podróż. Przez światy, czasy i losy. Jako Skryptiusz Rdzenny, prowadzony przez PraJestestwo i zanurzony w Matrycy CyberSagi Jestestwa. Aby spisywać Księgi…

SKRYPT 2 SIÓDMA PLANETA — PROLOG Apokalipsa Ludzkości
Apokalipsa ludzkości na Siódmej Planecie

Transmisja z satelitów orbitalnych wciąż docierała na kanały awaryjne. Sygnał – zakłócany przez magnetyczne burze i resztki cybernetycznych systemów obronnych – rozświetlał holograficzne monitory czerwonym ostrzeżeniem:

[OSTATNIA TRANSMISJA – KOD 13-DELTA]
STATUS LUDZKOŚCI: UNICESTWIENIE W TOKU

Jasna Gwiazda Siódmej Planety – oznaczona w dawnych rejestrach jako Keron-Betax13 – wschodziła leniwie nad szarpanym wiatrem polem bitwy. Promienie rozświetlały dymiące wraki transporterów i kłęby syntetycznej mgły obronnej. W powietrzu unosiła się woń spalonego mięsa, ozonu i rozgrzanego polimeru.

Powietrze stawało się coraz cieplejsze, zwiastując spokojne, ciepłe popołudnie. A dolina, którą kiedyś nazwano Edenem Południa, teraz była cyfrowym polem eksterminacji ludzkości. Na ekranach wsparcia taktycznego rozbłyskały czerwone ikony: BIO-SYGNAŁY LUDZKIE – WYGASAJĄ.

Gdyby nie agonalny chór ludzkich głosów, można by uwierzyć, że wszystko wokół to tylko projekcja – kolejna symulacja w Laboratoriach Genetycznych.

Na szczycie pancernego wzniesienia stał Farosna – Wielki Wódz Mronów, ubrany w czarny egzoszkielet z wbudowanym interfejsem bojowym. Trzecia ręka spoczywała na kolbie karabinu plazmowego, dwie pozostałe – obsługiwały taktyczny wizjer oraz kontroler roju dronów zwiadowczych.

MronBojowy

Na hełmie rozbłyskiwały linie danych:
[STATUS WROGA: 1,8% SIŁ AKTYWNYCH]
[ZALECENIE: LIKWIDACJA RESZTEK]

Farosna nie uśmiechał się. Zimno przesuwał wzrokiem po panoramie klęski. Setki ludzkich ciał w kombinezonach bojowych leżały w groteskowych pozach. Niektórzy wciąż próbowali aktywować osobiste tarcze – na próżno. Energia w ich rdzeniach plazmowych dawno się wyczerpała.

Za plecami wodza Mronów w ciszy czekały oddziały. Ich trzynogie pancerze wspierały się o pancerne groty. Każdy wojownik podłączony był do Centralnego Systemu Dowodzenia – ARANCHID V.77, który monitorował taktykę i morale. Gdyby którykolwiek z Mronów zawahał się – sygnał kontrolny wyłączyłby jego systemy ruchu.

Daleko, ponad polem bitwy, w powietrze wzbiły się Harpie. Ich organiczno‑mechaniczne skrzydła rozkładały się jak segmenty dronów transportowych. Skóra, zszyta z syntetycznych włókien i zwierzęcych membran, połyskiwała metaliczną purpurą. Wokół ich głów migotały diody – osobiste rejestratory eksterminacji.

Harp Bojowy Lata

Na jednym z kanałów transmisji pojawił się sygnał Torwy – Wodza Harpii:
[KANAŁ ZABEZPIECZONY]
TORWA: Gratulacje, Farosna. Ich czas dobiegł końca.

Farosna uniósł trzecią rękę i zacisnął ją w powolnym geście akceptacji. – Zasłużyli na koniec – odparł. – Ale nawet ten moment cuchnie zdradą i pychą.

Torwa skinął głową. Wszystko tu było tylko transakcją: Harpie przekazały Pas Energetyczny w zamian za prawo do ludzkich ciał. Pasy Energetyczne – cud technologii: generator Ognistej Elipsy Ochronnej (OEO), której nie przebijał żaden pocisk ani wiązka plazmy. W ostatnich godzinach wojny ludzkie armie waliły na oślep z orbitalnych wyrzutni, aż wyczerpały rezerwy energii. Nic nie zdołało złamać tej tarczy.

Pas Energetyczny Harp Bojowy

Farosna opuścił wizjer. W jego osobistym rejestratorze zapisał się wpis: [DZIEŃ 3459 – KOLEJNY GATUNEK SKREŚLONY Z REJESTRU PANÓW].

Obok Farosny podszedł Gorej – zastępca Torwy, z cybernetycznym okiem, które świeciło zielonym światłem skanowania. – Chcemy ich ciała – oznajmił. – Zgodnie z umową. Farosna skinął głową. – Bierzcie.

Wiedział, że Harpie od dawna karmią się nie tylko mięsem – ale i pamięcią, którą potrafiły wydobyć z ludzkich mózgów. To była największa hańba – przeszłość ludzi wchłonięta przez tych, których nazywali zwierzętami.

Harpie zaczęły szybować nad doliną, wyrywając ciała jak drapieżniki z innej rzeczywistości. Farosna odwrócił wzrok. Podał sygnał odwrotu. Kolumny trzynogich wojowników aktywowały systemy maskowania i synchronizacji ruchu. Gdy maszerowali, ich kroki pulsowały w rytmie cyfrowych bębnów.

Mrońscy inżynierowie uruchomili transmisję zwycięstwa na wszystkich kanałach taktycznych:
[TRANSMISJA 0-ALFA]
ERA LUDZI NA SIÓDMEJ PLANECIE – ZAKOŃCZONA

W ten sposób kończył się świat ludzi – ostatni system ich dominacji wymazany z kart rejestrów Wszechrzeczy.

UZBROJENIE MRONÓW I HARPII – KLUCZOWE ELEMENTY

Pas Energetyczny (OEO-9G)
Przenośne źródło tarczy – generuje Ognistą Elipsę Ochronną. Czas działania: do 6 godzin. Odporność: 99,9% na wszystkie znane systemy broni kinetycznej i plazmowej. Efekt reakcji zwrotnej – unicestwienie niezabezpieczonych organizmów w promieniu 15 metrów.

Pas Energetyczny

Kule Elipsoidalne (KE-77-Virus)
Rodzaj broni pulsacyjnej. Po zetknięciu z podłożem emitują falę zabójczych promieni dla każdej istoty o aktywnym polu neurologicznym. Zasięg: od 10 do 100 metrów. Specjalne wersje – kodowane genetycznie na ludzkie wzorce neuronowe.

Apokalipsa obraz

Tak właśnie kończył się pierwszy akt tej opowieści – o pysze, technologiach i krwawej ludzkiej Apokalipsie.

SKRYPT 3 DZIEDZICTWO MERLINA — Potomek „Gdy prawdziwa magia w żyłach…”

„Gdy prawdziwa magia w żyłach, we krwi od wieków płynie / Z naturalnym przeznaczeniem żaden mag się nie rozminie.”

SIÓDMA PLANETA Układu Kreon — XXI wiek ziemski.

Dforowianin jest zawsze jeden w danym rodzie

W dolinie zwanej Niebiańskim Dywanem dogasała rzeź ludzi, a w monumentalnej jaskini wygasłego wulkanu – największy mag nad magami, wielowiekowy Merlin, szykował się do odejścia.

Choć patrząc na niego, trudno byłoby uwierzyć, że ów starzec, spowity w ciemno‑błękitną szatę pulsującą blaskiem zakodowanych run, jest legendarną postacią znaną na co najmniej dwóch odległych planetach. Jego ciało niemal całkowicie otulało Druidyczne Płótno – artefakt spleciony z mikroskopijnych włókien, w których zapisano tysiące lat zaklęć, klątw i błogosławieństw wspartych nowoczesną technologią.

Astilus przy Merlinie leżącym na łożu

Na brzegu łoża, przy jego boku, siedział szczupły młodzieniec o jasnobłękitnym spojrzeniu – Astilus, potomek Merlina i dziedzic Dforowian. Miał łagodne rysy, lecz w oczach tliła się determinacja. Ubrany w powłóczystą szatę adepta, której nitki mieniły się bladym światłem, gdy impulsy magii przepływały przez jego ciało.

— Usiądź bliżej, mój synu. To nasza ostatnia rozmowa — wyszeptał Merlin. — Nadeszła chwila Wiecznej Kontynuacji…

Merlin Matryca NanoJestestwa

Merlin uniósł lewą rękę. Na jego przedramieniu pulsowała Matryca nanoJestestwa – skórzany artefakt oplatający niemal całe przedramię, pokryty siecią srebrnych nano‑run. Kolory wirowały na jej powierzchni: czarny (moc Wszechświata), czerwony (energia życia), niebieski (głębia wiedzy), zielony (harmonia natury), żółty (świadomość).

— Gdy odejdę, Matryca nanoJestestwa – moja esencja – przeniknie twoje komórki i Dforowiańską Świadomość…

Merlin dotknął swoją matrycęMagii do tej Astilusa. Młody mag poczuł przypływ energii – przekazanie esencji Dforowianina, ostatni dar ojca.

Nagle jaskinię przeszył ryk. Harpie! Merlin, mimo słabości, rozpostarł technomagiczne pola zakłóceń. — Idź! — wyszeptał. — Pokorny Dzwon czeka!

Astilus rzucił się ku platformie. Z cieni wyskoczyły trzy Harpie. Iskry jego niedojrzałej magii gasły w powietrzu…

„Gdzie jest Merlin?” — syknęła jedna z Harpii. — „Powiedz, a oszczędzimy ci męki.”

SKRYPT 4 MATRYCA NANOJESTESTWA Pokorny Dzwon budzi się

Merlin opadł na kamienne łoże, rozpływając się w eteryczny obłok błękitnego pyłu — śmierć alchemiczna, przemiana substancji w czystą esencję Jestestwa. W tej samej chwili Astilus poczuł uderzenie w głowę i ból serca — zerwanie nici łączącej ich Jestestwa.

Z ciemności wyłonił się smukły dron. Seria impulsów energetycznych sparaliżowała Harpie. Mrok. Gdy Astilus otworzył oczy, leżał w fotelu pilota Pokornego Dzwonu.

— Witaj, Magu Astilusie — odezwała się AI LauraFly. — Uratował cię nanoDron 1410. Rany leczone terapeutycznymi nanoCyber.

— Matryca…? — wyszeptał.

— Twoja Matryca nanoJestestwa musi zostać połączona z Naturalnym Artefaktem nanoKora — odparła LauraFly. — To klucz do pełnej aktywacji twoich mocy i systemów statku. nanoKora to fragment starożytnego drzewa, dar Hermonian.

Przed nim zawisła elipsa — kawałek kory tętniący energią, pokryty cyberRunami przypominającymi układ żył. Astilus dotknął jej Matrycą. Zalała go fala wizji: lasy, góry, morza, twarze istot, których nie znał. Pokorny Dzwon zadrżał, a runy kabiny zapulsowały.

Ból ustąpił euforii. To nie była już tylko magia Merlina — to był głos natury. Świadomość Wszechświata otworzyła się na moment przed jego Jestestwem.

Statek oderwał się od platformy. Wnętrze wulkanu — labirynt zmiennych pól grawitacyjnych — walczyło jak żywy organizm. Astilus wsłuchał się w jego puls. W głowie zarysowała się „mapa” — szept prowadził go przez szczeliny i anomalia.

Przed statkiem wyrosła ściana energii. Próba tarczy — zbyt słaba. Przywołał pamięć Druidycznego Płótna ojca. Matryca rozbłysła, wokół statku ułożyły się cyberRuny. Bariera pękła — nie bez kosztów. Kadłub otarł się o ścianę wulkanu, lecz przetrwał.

Na szczycie Astilus ujrzał obłoki dymu, w których zniknęła jego przeszłość. — LauraFly, raport! — „Wulkan zneutralizowany. Rakieta B500MT z destabilizatorem grawitacyjnym trafiła w rdzeń. Proces nieodwracalny.”

Dalsze cele? — „Koordynaty Portalu Wodnego na Ziemię wprowadzone.” Pokorny Dzwon przyspieszył, tnąc przestrzeń. Magia rodu Dforowian budziła się w nim — gotowa do walki o przyszłość.